Zapomniani dywersanci
3 maja minęła kolejna rocznica akcji Mosty. W 1921 roku w dzisiejszych Szczepanowicach grupa polskich dywersantów wysadziła most kolejowy. Jego zniszczenie jak i innych obiektów miało kapitalne znaczenie dla zwycięstwa Polaków w III Powstaniu Śląskim.
Przypominam tę historię po raz wtóry nie tylko dlatego, że jestem pełen uznania dla tych ludzi. Irytuje mnie nasz stosunek do nich. Pół biedy gdyby wzbudzali jakieś negatywne emocje – tak jak np. czyn braci Kowalczyków. Nie, o grupie Wawelberga nie pamięta się już prawie wcale.
W Szczepanowicach nie uczą o niej w szkole, próżno szukać ulicy, która upamiętniłaby dowódcę grupy (Tadeusz Puszczyński) lub zachowała pamięć o nazwie oddziału (grupa Wawelberga). Zamiast tego eksportujemy na masową skalę bohaterów ogólnopolskich, których przypisujemy do naszych ulic i rond. Dajemy tytuły wielkiemu Andrzejowi Wajdzie, czy niebawem legendarnemu Lechowi Wałęsie, a zapominamy o tych, którzy budowali lub walczyli o opolską ziemię.
Jeśli nie będziemy sami szanowali lokalnej historii, to nie liczmy, że inni, zupełnie z nią nie związani, będą to robili za nas. I nie chodzi tu tylko o kapitana Puszczyńskiego i jego ludzi. Niesłusznie zapomnianych osób można odnaleźć znacznie więcej.


5 maj 2009 (Wtorek), godz. 8:41
…z calym szacunkiem /bo czytam Pana regularnie/ widac nie man Pan “tematu” …chodzi o to ze o tych co walczyli to niezawsze chce sie pamietac bo ta ich walka obrasta zcesto w kontrowersje …bardziej warto pamietac o tych co budowali i tworzyli …to przynajmniej widac do dzisiaj /czasem w stanie oplakanym/…a tego mostu Panie Janowski nie ma ?
5 maj 2009 (Wtorek), godz. 9:19
Użyłem Wawelberga jako przykładu. Mogę napisać o innych osobach, które tworzyły Opole. Chętnie widziałbym ulice np. Grundmanna, Porschego, Goretzkiego. Byłby to z naszej strony ładny gest wobec osób, która dla miasta zrobiły wiele.
Jeśli Pan chce mogę dalej wymieniać. Szkopuł w tym, że moje poglądy mało znaczą. Decyduje prezydent i rada dla których słowo wielokulturowość niewiele znaczy.
Co do mostu on jest i ma się całkiem dobrze. To ciekawy zabytek techniki.
5 maj 2009 (Wtorek), godz. 9:50
A może warto napisać o innych osobach, które tworzyły Opole, ale te które znamy-budowlańcach, architektach oraz opolskich inżynierach po 1945 roku. Może nie tylko Grundmann, Porsche, Goretzki zasłużyli na wspomnienie!!!!! Opole wszak po wojnie było jedną kupą gruzu.
5 maj 2009 (Wtorek), godz. 10:08
…to ze most jest to wiem chodzilo o kontekst ale oke! wymienia Pan tych co tworzyli i jest ich jeszcze troche , marze np. o tablicy na ul.Sadowej dla L. Baeck ale z nim to dopiero nie do przejscia /zyd/ itd. Co do Pana pogladow to je podzielam ale niestety te spoleczenstwo /bo to nie tylko problem opola/ jest mocno ograniczone w percepcji wszystkiego co inne /nie poskie – wszech polskie/ i tak bylo zawsze /mysle/ jestesmy azja europy a do tego wplywy katolickie itd. itd. i wlasciwie niewiele sie zmienilo patrzac na mape polityczna RP /LPR.WSZECH POLACY.PIS I INNE / i mysle ze dopoki tak bedzie to proces “cywilizacyjny” tej nacji bedzie przebiegal wolniej ale coz tak bywa…
5 maj 2009 (Wtorek), godz. 10:23
do pawel: W tablicę dla Leo Baecka to jakoś nigdy nie wierzyłem. Znam problemy z tablicą dla starosty Matuschki przy ulicy Krakowskiej. Być może zawiśnie w tym roku, ale bój o to trwa od kilku dobrych lat.
5 maj 2009 (Wtorek), godz. 10:27
…dla tych ktorzy to miasto ODTWORZYLI to oke! ale dla “BUDOWNICZYCH” to niech [...] i tu sie robie bardzo nerwowy bo takiego architektonicznego syfu to ze swieca szukac …tak ze co sugerujesz DZIEGIEL?
5 maj 2009 (Wtorek), godz. 10:34
Do pawel. Można różnie oceniać to co działo się po 1945 roku, ale proszę nie używaj słowa, które zaraz wyedytuję z wpisu.
6 maj 2009 (Środa), godz. 8:02
Do Pawła.
Używając twojego słownictwa to syf i bez świecy to był po 1945 roku. Opole było zrujnowaną poniemiecką dziurą w której aby żyć potrzeba było pracy wielu pokoleń mieszkańców. A kto je spalił i zrujnował to inna sprawa/kłótnia koleżeńska Stalina i Hitlera/.
6 maj 2009 (Środa), godz. 8:57
Powstaje właśnie monografia Opola – nowa – sam jestem ciekaw jak w niej opisane zostaną najnowsze dzieje Opola (jestem jej współautorem, ale akurat o czym innym piszę wraz z Ojcem) – zwłaszcza te jak dla mnie najciekawsze, czyli społeczno-gospodarcze. Jeszcze w tym roku pojawi się książka na 40 lecie ECO – tą też współtworzyłem, ale tym razem w całości. Dlaczego o tym piszę chwaląc się przy okazji
– bo w dziejach MPEC – WPEC – ECO odbijały się jak w zwierciadle (nieraz krzywym) dzieje gospodarcze i plany rozwojowe tego miasta. Planowano ZWM – planowano od razu rozbudowę WPEC itd. Wertując bardzo ciekawe dokumenty na ten temat w Archiwum Państwowym w Opolu dokopałem się do mnóstwa bardzo ciekawym planów i koncepcji rozwojowych miasta. Dla przykładu – na początku epoki Gierka zakładano, że Opole w 2000 roku będzie liczyć 250 tysięcy mieszkańców. To taka ciekawostka – ale, i tu zgadzam się z panem Arturem – mało wiemy, chociaż podobno historia lokalna to jeden z fundamentów nauczania – o najbliższej okolicy i własnym podwórku. Kopiąc w tych papierzyskach sam się o tym przekonałem, jak niewielka jest moja wiedza o rodzinnym mieście. No bo niby skąd ją czerpać?
8 maj 2009 (Piątek), godz. 8:14
Panie Krzysztofie ja też czekam na nową książkę o Opolu. Jeśli będzie gotowa książka o WPEC-u to zapraszam do mnie. Może znajdzie się miejsce na jakieś dobre słowo na łamach nto, bloga lub Teraz Opole. Pozdrawiam
18 lipiec 2009 (Sobota), godz. 22:58
Co prawda nie jestem związany z Opolem ale nasza ( polska ) historia bowinna nas interesować , a ważne osoby i miejsca powinny buć upamiętniane .
I nie chodi mi tu o to że Puszczyński to moja rodzina , ale że rego typu ludzie oddawala młodość i niekiedy życie byśmy teraz mogli żyć i należy im się jakiś szacujek. Ulica Wawelberga jest w Piotrkowie Trybunalskim .